Dobrostan nauczyciela jako najlepszy program wychowawczy

sty 17, 2026 | Blog | 0 komentarzy

W powszechnym wyobrażeniu nowoczesna szkoła kojarzy się nam z innowacyjnymi programami, kolorowymi pomocami dydaktycznymi oraz zajęciami poświęconymi rozwojowi emocjonalnemu dzieci. Zastanawiamy się, jak nauczyć młodych ludzi odporności psychicznej i empatii. Tymczasem najnowsze badania (Elbertson, Jennings i Brackett, 2025) przypominają nam o czymś, co intuicyjnie czujemy, ale o czym w ferworze dydaktyki łatwo zapomnieć: sercem każdej zmiany w klasie jest dorosły. To, co wnosimy do sali w naszych sercach i myślach, staje się niewidzialnym fundamentem, na którym budują nasi uczniowie.

 

Zacząć od siebie: dlaczego nauczyciel szczególnie potrzebuje kompetencji regulacji emocjonalnej?

Współczesna pedagogika wprowadza pojęcie SEL (Social and Emotional Learning), czyli Nauczania Społeczno-Emocjonalnego. Zazwyczaj rozumiemy to jako przekazywanie dzieciom wiedzy o uczuciach. Badacze z Uniwersytetu Yale podkreślają, że proces przekazywania tej wiedzy odbywa się na trzech poziomach. Pierwszy  to rola „dorosłego jako uczącego się o własnych uczuciach”.

Zanim staniemy przed grupą jako nauczyciele, potrzebujemy sami zaakceptować się w roli „uczniów” uczących się regulacji własnych emocji. Nie chodzi o bycie idealnym, ale właśnie o zaakceptowanie swojego niedoskonałego, żywego procesu poznawania siebie, obejmowanie tego z życzliwością i patrzenie z czułą uważnością na to, co się w nas dzieje. Kiedy jako dorośli rozwijamy własną inteligencję emocjonalną, nie robimy tego tylko dla siebie. Pomaga to nie spalać się w codzienności, by móc zaoferować uczniom to, co najcenniejsze: naszą autentyczną, stabilną obecność. Spokój i regulująca autentyczność dorosłego jest bowiem darem, który dzieci odbierają bez słów.

 

Magia koregulacji i odwaga „zapominania”

Nauka opisuje fascynujące zjawisko koregulacji. Nasze układy nerwowe nieustannie ze sobą rozmawiają. Jeśli nauczyciel wchodzi do klasy, niosąc w sobie niezaopiekowany stres, uczniowie to poczują, a ich zdolność do nauki zmaleje. Emocje są paliwem dla mózgu; lęk go blokuje, a poczucie bezpieczeństwa otwiera na współpracę.

Kluczem do budowania takiej bezpiecznej przystani jest proces, który autorzy nazywają „unlearning” – „odpominaniem” lub „zapominaniem”. To odwaga, by pożegnać stare, sztywne schematy myślowe. Okazuje się, że technika może być bardzo przydatna, kiedy w nauczycielskich głowach pojawiają się interpretacje i oceny na temat uczniowskich zachowań.

Zamiast automatycznej myśli:

„On znowu mi przerywa, by zrobić mi na złość”, możemy wybrać nową narrację: „Widzę, że on teraz bardzo potrzebuje zauważenia lub po prostu nie radzi sobie z tym, co się dzieje.”

To przejście od oceniania do ciekawości jest najpiękniejszą lekcją empatii, jaką możemy dać uczniom. Kiedy stosujemy tzw. narrację modelującą – czyli głośno mówimy o tym, jak sami radzimy sobie z trudną chwilą – stajemy się dla dzieci żywym drogowskazem.

– Zamiast: „Ta klasa jest niemożliwa, oni nie chcą się uczyć”, wybieram: „Uczniowie z mojej klasy mają dziś w sobie lęk przed sprawdzianem, potrzebują chwili na obniżenie napięcia, zanim zaczną pracować”.

– Zamiast: „Muszę ukrywać swoje zmęczenie, żeby nie stracić autorytetu”, wybieram: „Odsłaniając się i mówiąc o własnym zmęczeniu, uczę ich, jak z szacunkiem traktować własne granice i inspiruję do szukania rozwiązań, jak odzyskać energię”.

Kiedy stosujemy tzw. narrację modelującą – czyli głośno mówimy o tym, jak sami radzimy sobie z wyzwaniami codzienności, stajemy się dla dzieci żywym drogowskazem. Możemy powiedzieć: „Szłam do pracy w  pośpiechu i stresowałam się, że nie zdążę, dlatego wezmę sześć głębokich oddechy, zanim przejdziemy dalej. Chcecie do mnie dołączyć?”.

 

Przestrzeń na oddech: nowa perspektywa, która zbliża

Zdaniem naukowców z Yale wsparcie dla nauczycieli może opierać się na sprawdzonych modelach, które pomagają budować odporność:

CARE (Cultivating Awareness and Resilience in Education): To program oparty na uważności (mindfulness), który uczy, jak poprzez świadomy oddech i obecność redukować stres oraz reagować na wyzwania z większym spokojem.
RULER: To metoda rozwijająca inteligencję emocjonalną, której nazwa pomaga nam pamiętać o pięciu kluczowych umiejętnościach: rozpoznawaniu (Recognizing), rozumieniu (Understanding), nazywaniu (Labeling), wyrażaniu (Expressing) i regulowaniu (Regulating) emocji.

Oba te podejścia oferują bezcenne narzędzie: rozszerzanie perspektywy poznawczej. To umiejętność zrobienia „kroku wstecz”, do siebie, by zatrzymać się, spojrzeć na sytuację oczami życzliwego obserwatora i z dużym prawdopodobieństwem znaleźć strategie wspierające regulację.

Jak to wygląda w praktyce?

Gdy uczeń trzaska drzwiami lub rzuca złośliwy komentarz: Zamiast natychmiastowej, defensywnej riposty, nauczyciel stosujący zmianę perspektywy pyta w myślach: „Co widzi świadek tej sytuacji? Widzi nastolatka, który prawdopodobnie ma fatalny dzień, i dorosłego, który ma wybór: dołożyć do tego ognia czy go ugasić?”.
Gdy wyleje się na Ciebie frustracja rodzica podczas wywiadówki: Możesz pomyśleć: „To, co teraz słyszę, to nie jest atak na mnie jako osobę, to jest lęk rodzica o przyszłość dziecka. Sprawdzę, co się we mnie pojawia, kiedy uruchamiam takie myślenie i widzę ten rodzicielski lęk. Może o to zapytam. Zapytam, czy rodzic odczuwa lęk o przyszłość dziecka i dlatego jest teraz zdenerwowany”.
Gdy czujesz presję „zrealizowania materiału”: Zmiana perspektywy pozwala na świadomą refleksję: „Jeśli teraz nie zaopiekuję tego konfliktu w grupie, żadna wiedza i tak nie zostanie zapamiętana, bo mózgi moich uczniów są w trybie przetrwania, a nie nauki”.
Podczas trudnej lekcji tuż po przerwie: Zamiast walczyć o ciszę, możesz zdystansować się, poszerzyć perspektywę i zauważyć: „Moi uczniowie są teraz jak rozpędzona karuzela. Potrzebujemy dwóch minut 'wytrzęsienia’ tej energii, by móc zasiąść do projektu. Może jest jakiś sposób na ten moment przejścia?”.

Taka strategia sprawia, że przestajemy brać trudne zachowania uczniów do siebie. Zyskujemy przestrzeń na oddech i na postawienie pytania, rozszerzającego perspektywę, i wspierając kontakt. Budując własne zasoby, nie stajemy się superbohaterami. Po prostu stajemy się bardziej ludzcy. A właśnie tego autentycznego, czującego człowieka – dzisiejsza szkoła potrzebuje najbardziej. Dystansowanie psychologiczne w szkolnej codzienności wygląda jak krótki, niewidzialny moment zatrzymania, w którym zamiast automatycznej reakcji wybieramy uważną obecność. Gdy widzisz na korytarzu nastolatkę w mocnym makijażu lub stroju, który wydaje się rzucać wyzwanie szkolnemu regulaminowi, szerszą perspektywa pozwala Ci zapytać w myślach: „Co tu się właściwie dzieje? Widzę młodego człowieka, który poprzez wygląd szuka swojej tożsamości i przynależności – czy mój spontaniczny komentarz przy publiczności o kolorze paznokci zbuduje teraz most, czy mur w naszej relacji?”. Podobnie dzieje się, gdy zauważasz ucznia odizolowanego w słuchawkach na uszach lub zaszytego w najdalszym kącie korytarza; zamiast traktować to jako brak kultury, możesz zdystansować się i zauważyć, że to prawdopodobnie jego własna, instynktowna strategia samoregulacji, by przetrwać przebodźcowanie szkolnym hałasem. Nawet w tych najtrudniejszych chwilach, gdy ktoś rzuca złośliwy komentarz, łamie zasady lub trzaska drzwiami, ten wewnętrzny „krok wstecz” pozwala zobaczyć nastolatka, który ma prawdopodobnie fatalny dzień i po prostu testuje granice oraz dorosłego, który ma wybór: dołożyć do tego ognia czy go ugasić. W szkole, gdzie tak często towarzyszy nam presja „zrealizowania materiału”, dystansowanie pozwala na trzeźwą i kojącą refleksję: „Jeśli teraz nie zaopiekuję tego konfliktu lub tej potrzeby odosobnienia, żadna wiedza i tak nie zostanie zapamiętana, bo mózgi moich uczniów są w trybie przetrwania, a nie nauki”. Taka perspektywa sprawia, że przestajemy brać trudne zachowania do siebie, zyskując przestrzeń na odpowiedź, która łączy, a nie dzieli, i pozwala nam pozostać autentycznym, czującym człowiekiem, którego dzisiejsza szkoła potrzebuje najbardziej.

Może więc najważniejszym pytaniem, jakie możemy sobie zadać rano, nie jest: „Czego dziś nauczę?”, ale: „Jak się dziś ze sobą mam i co chcę wnieść do klasy swoją obecnością?”.

Źródła / inspiracje:

Główna inspiracja: Elbertson, N. A., Jennings, P. A., & Brackett, M. A. (2025). The role of educators in school-based social and emotional learning. Social and Emotional Learning: Research, Practice, and Policy.
Wątki uzupełniające: Prace Marca Bracketta dotyczące inteligencji emocjonalnej (metoda RULER) oraz koncepcja „Prospołecznej Klasy” (Prosocial Classroom Model) autorstwa Patricii Jennings.

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *